*
*
*
*
*
*
Rozmiar: 17297 bajtów
Czwartek, 13 grudnia 2018 - 347 dzień roku
Aktualności

Ewangelia

Rok A
Rok B
Rok C
Ewangelia aforyzmy

Aforyzmy rok A
Aforyzmy rok B
Aforyzmy rok C

Ewangeliczne sentencje

Uroczystości

Święta

Święci

Fraszki

Aforyzmy

Aforyzmy religijne
Aforyzmy z życia

Wiersze

Wiersze religijne
Wiersze z życia

To i owo

 

Cudowny połów...

Zapewne pamiętasz Szymona
i apostołów rozczarowanie.
Całą noc łowili, nie spali,
na zarzucone sieci patrzyli,
które jak na złość
nawet nie drgały.
 
Ryby nie głupie,
pułapkę omijały.
Nadchodził już świt
a oni nie złowili nic.
 
Na brzegu Chrystus stał
z nadzieją, że śniadanie
z apostołami będzie jadł.
Mistrza rozczarowali,
choć na pieczoną rybę
wielki apetyt miał.
Ryb nie mieli,
nie poczęstowali.
 
Pan nie daje za wygraną
i metodą sobie tylko znaną
każe im siąść do łodzi,
ale sieci zarzucić
po prawej stronie
a nie wlec je
za łodzią jak w ogonie.
 
Rację
Chrystusowi przyznali,
 takiego sposobu nie próbowali,
ale posłuchali.
 
I już wiesz,
jakie mnóstwo ryb złowili,
nawet policzyli,
sto pięćdziesiąt dwie sztuki
tych dużych,
bo małe do wody
i krążącym mewom rzucali.
Zadowolone w locie łapały.
Tym razem bez trudu
dzięki Panu głód zaspakajały.
Piskliwym głosem
swą wdzięczność wyrażały.
 
Takim połowem
apostołowie zdziwieni,
nic nie mówili.
Wszyscy to wiedzieli,
że cudu doznali.
Nawet Chrystusowi
nie podziękowali
tak byli zajęci
ryb z sieci wyjmowaniem,
pieczeniem, jedzeniem.
 
Zadowoleni,
że Chrystus tak jak chciał
może zjeść śniadanie.
Co będzie jadł,
zatroszczył się sam.
A oni tylko skorzystali.
 
Syci,
innym czekającym
jak nigdy
dali każdemu tyle,  
ile chciał.
A każdy brał z radością
bo i rodzinę miał,
która jak nigdy
zje ryb do syta.
 
Choć widzieli
w tym coś niezwykłego
ale nikt na głos nie pytał
jakiej sztuczki użyli?
że przy takiej pogodzie
i dopiero za drugim razem
na życzenie Pana
tak wiele ryb złowili.
 
Ryby najdorodniejsze,
same okazałe
Szymon zaniósł do domu
ku radości teściowej.
Problem miała z głowy.
Śniadanie już zjedli,
sami je sobie upiekli,
a ona będzie mieć dla nich
obiad z ryb pieczonych.
 
Teściowa Szymona rada,
uśmiechnięta,
zakasała rękawy
i do roboty się wzięła.
Przyrządzała je zawsze dobrze,
swoje przepisy miała,
z że będzie gości więcej,
wyjątkowo zważała
by nic nie przegapić,
w niczym nie przedobrzyć.
Przypraw rozważnie dodawała,
by smaczniejszymi uraczyć
niż jedli pieczone
 na ognisku z rana.
 
Zapach pieczenia dom obejmował,
przechodzącym,
w nozdrza się wdzierał.
Każdy od razu wiedział
skąd pochodzi,
bo wieść o cudownym połowie
rozeszła się szybko,
jak i o sieci
na rozkaz Pana
zarzuconej po prawej
stronie łodzi.
 
Przyszedł moment oczekiwany.
Stół nakryty,
pachnące ryby
na półmiskach,
wina dzbany,
pieczywo do łamania.
Każdy uśmiechnięty,
zadowolony.
Już zapomnieli
o nocy nieprzespanej.
Razem mogą
ryby spożywać,
najeść się do syta
i podziękować Chrystusowi
za to, że je mają
i teściowej Szymona,
że tak świetnie przyrządzone,
 wyjątkowy smak wyczuwają.
 
W trakcie jedzenia
coś dziwnego dostrzegają.
Jedzą powoli i jak zawsze
starannie ości szukają.
 
Ale jakoś nie widzą,
oczom nie wierzą,
te ryby ich nie mają.
Teraz już wiedzą
na czym?
cudowny połów polegał.
Ryb mają w obfitości,
ale też ryby, które jedzą
nie mają ości.
 
Wiem, co powiesz
czytając te słowa,
że zmyślam,
że w tym,
ani prawdy kszty,
ani jej połowa,
że nie ma o tym
w Ewangelii ani słowa.
Bo gdyby tak było,
zapewne by napisali.
Przecież oni ryby jedli,
oni je w swe ręce brali.
 
Mówisz prawdę.
Ale zapewne pamiętasz
jak szczerze przyznali,
że niestety nie wszystko,
co napisać chcieli,
co Pan powiedział,
czego doświadczyli,
czego byli świadkami
nie napisali.
 
Bo wtedy Ewangelie
obszerne i grube
byśmy mieli,
nie dałoby się
tak łatwo nosić,
mieć pod ręką
i chyba
w jej grube tomy
nie tak chętnie
byśmy zaglądali.
 
Ale spytasz zapewne
w takim razie
skąd? ja to wiem?
Wszystkiego nie wyjawię.
Powiem tylko na ucho.
Teściowa Piotra
nie wytrzymała.
Mimo całej pobożności
długi język miała.
W tajemnicy
sąsiadce powiedziała,
ta zobowiązując
do jej zachowania,
następnej powiedziała
i tak ta wieść
do dnia dzisiejszego
przetrwała.
Pani,
pani powiedziała,
że cudowny połów ryb
na wyraźne życzenie
Chrystusa Pana
na tym polegał,
że ich było dużo
aż sieci się rwały.
To im było powodem radości.
Ale jakże zdumieni byli
jedząc te ryby
nie znajdywali w nich ości.
 
I tak niewiasty
sobie przekazywały
o tym cudzie wieści
i do dziś dotrwały.
 
A Twoja Mama,
Twoja żona,
Twoja teściowa,
takiego jak ja,
zakonnego furtiana
sympatią darzy.
A więc, ród niewieści
i dlatego w zaufaniu
każda z nich
w wielkiej tajemnicy,
na ucho,
co od innych słyszała
mnie powiedziała.
 
- - - - -
 
Jeżeli będziesz ryby jadł,
To wspomnij na cud,
Ale wyjmowania ości
zadaj sobie trud.

- - - - -

0 Comments
Posted on 19 Dec 2016 by jacek
Content Management Powered by CuteNews
TytuĹ‚  
Strona główna
Dodaj do ulubionych
KONTAKT
Ilość odwiedzin: 665174
Ilość osób online: 25
Logowanie
BLOG

Locations of visitors to this page
s