*
*
*
*
*
*
Rozmiar: 17297 bajtów
Czwartek, 13 grudnia 2018 - 347 dzień roku
Aktualności

Ewangelia

Rok A
Rok B
Rok C
Ewangelia aforyzmy

Aforyzmy rok A
Aforyzmy rok B
Aforyzmy rok C

Ewangeliczne sentencje

Uroczystości

Święta

Święci

Fraszki

Aforyzmy

Aforyzmy religijne
Aforyzmy z życia

Wiersze

Wiersze religijne
Wiersze z życia

To i owo

 

Patron Parafii...
Patron parafii…
 
W pewnym mieście
powstała nowa parafia,
liczyła mieszkańców,
mówimy dusz, niecałe
dwanaście tysięcy dwieście.
 
Św. Jan Kanty
jej patronował,
by swym świętym życiem
wszystkich parafian
do pobożności zachęcał,
a przykładem
własnego życia budował.
 
Był wykształconym
znakomitym profesorem,
wielkim uczonym
słynnej w świecie
Akademii Krakowskiej,
pierwszej w Polsce,
Jagiellońskiej, królewskiej.
Urzekał wszystkich prostotą,
odznaczał się nie jedną cnotą,
a przede wszystkim
głęboką wiarą,
pobożnością,
miłością ku biednym,
dobroczynnością.
Parafianie świadomie
świętego Jana Kantego
patronem obrali w nadziei,
że wspomoże wysiłki,
wszelkie ich poczynania,
by wspólnotę parafialną
moralność cechowała.
By poprawne były relacje
rodzinne, małżeńskie,
sąsiedzkie, społeczne.
By wszystkim żyło się
coraz bezpieczniej.
By pobożność,
religijność wzrastała,
a wyznawana wiara
wpływ na życie miała.
 
Dlatego Św. Jana Kantego
za patrona
swej parafii chcieli,
by w Nim
przykład żywej wiary
i wszystkich
chrześcijańskich cnót wierni mieli.
 
Święty ich Patron ucieszony,
że ten lud taki pobożny,
taki uduchowiony.
 
Parafianie pobożni wiedzieli,
że w modlitwie ich siła,
życie w miłości, w wierze,
w chrześcijańskiej nadziei.
Po wielu staraniach,
przygotowaniach,
pośród wiernych i w Kościele,
zamierzony cel osiągnęli,
uzyskali
władz kościelnych zezwolenie
na codzienną
całodniową adorację
Najświętszego Sakramentu
żywiąc nadzieję,
że parafianie się modlący,
Chrystusa adorujący,
wobec siebie
i bliźnich będą uczciwymi,
z wszystkimi wokół
w zgodzie żyli.
 
Stale mieli nowe pomysły,
które, co rusz do głowy przyszły.
 
W szkole,
dzieciom dożywianie,
może jednodaniowy obiad,
albo dobre drugie śniadanie.
A jeszcze pomoc
niepełnosprawnym,
mniej zdolnym,
obibokom, niepoprawnym,
starszym wiekiem,
inwalidom, schorowanym.
By byli wspierani, odwiedzani,
dostrzeżeni, doceniani.
 
Wszystkie pomysły
z nieba rodem.
Widać, że św. Jan Kanty
jest ich Patronem.
 
Im więcej myśleli,
tym więcej potrzeb
w parafii widzieli.
Postanowili,
że tak wiele inicjatyw
wymaga sporo pieniędzy.
Parafia średnio zamożna,
nie ma w niej ludzi
żyjących w nędzy.
 
Tymi pomysłami
podzielono się z parafianami.
Z pełnym uznaniem
propozycje przyjęto
długimi oklaskami.
 
I poszły w ruch
kościelne puszki.
Wierni wkładali,
wrzucali swe pieniążki
biedniejsi, zamożniejsi,
posiadający, mniej mający,
starcy i staruszki.
Na tak dobre
w parafii cele
nikt grosza nie skąpił,
dawał wiele.
 
Św. Jan Kanty
w niebie ucieszony,
że ten lud
jego przykładem zachęcony
skłonny czynić dobro
 każdemu potrzebującemu.
 
Rozsądnie postanowiono,
by pieniądze
były zabezpieczone,
przynosiły zysk,
procentowały,
musi tym zająć się ktoś
z bankiem obeznany.
Wskazano
jednogłośnie jednego
według wielu,
bardzo pobożnego.
Baldachim nosił,
Godzinki śpiewał,
dobre kontakty
z księdzem miewał.
Na Drodze Krzyżowej,
Gorzkich Żalach bywał.
Nie palił,
trunków nie używał,
z całą pięcioosobową rodziną
regularnie w kościele
w niedziele bywał.
 
Patron Św. Jan Kanty
był w niebie dumny,
że ten polski lud wierzący
taki mądry,
taki rozumny.
 
Na skarbnika
upatrzony i wskazany
w tej roli się nie widział.
Wymawiał się
że, nieutytułowany,
że nie ma
wyższego wykształcenia,
w bankowości
nie aż tak obeznany.
„Nie bądź taki pokorny”
przekonywali,
„Przecież wszyscy ci zaufali”.
I szturm przypuścili,
że uczciwość,
nie tytuł się liczy
a twoja pracowitość.
Tak mówili długo,
bo długo to trwało
i do podjęcia się
roli skarbnika skłonili.
 
Patron Św. Jan Kanty zachwycony,
że przykładny katolik
został dostrzeżony.
Znający się na finansach
wreszcie wybrany
i urząd skarbnika
w parafii obsadzony.
 
Na wybranego nazwisko
w banku ulokowano wszystko.
A on, co jakiś czas
solidnie informacji udzielał,
ile wpłynęło, ile wybierał.
Zbierano, ciułano,
konto rosło, pęczniało.
 
Patron Św. Jan Kanty w niebie
ucieszony,
że kapitał rośnie
i zabezpieczony.
Mówił sobie:
„Boże, jaki ten lud polski
obecnie wyuczony,
jak umie pieniądze mnożyć.
Wystarczy mu ciułać
i do banku włożyć.”
 
Aż tu na parafię
św. Jana Kantego,
patrona
czczonego i kochanego
nieszczęście spadło
jak grom z nieba.
 
W powietrze wyleciał
jednorodzinny dom.
Wybuch gazu to sprawił,
resztę ogień strawił.
Szczęściem w nieszczęściu,
jego mieszkańcy ocaleli,
cała rodzina
tak jak to w zwyczaju miała
uczestniczyła we Mszy św.
jak każdej niedzieli.
 
Patron Św. Jan Kanty zasmucony,
zatroskany.
Ale wiedział,
że lud Boży tak zaangażowany
znajdzie sposób,
by dom był odbudowany.
 
Taka sama myśl przyszła
parafianom do głowy,
odbudujemy.
A poszkodowani
tak ciężko doświadczeni
będą mieć dom nowy.
 
Patron Św. Jan Kanty uradowany,
że ten, polski lud
tak w wierze uformowany.
 
Jak pomyśleli,
tak postanowili.
Jednogłośnie
pomysł zatwierdzili.
A więc,
trzeba uzgodnić wszystko
ze skarbnikiem,
który o pieniądze ma troskę.
A tu słyszą
dziwną pogłoskę,
że jego dom nocą ciemny,
w dzień zamknięty.
Nikt z niego nie wychodzi,
nikt nie wchodzi.
Sąsiedzi powiedzieli,
że jego samego,
jak i jego rodziny
od jakiegoś czasu,
dokładniej od zeszłej niedzieli
nie widzieli.
Zaczęto wnikliwie pytać,
co z nim?
i co z jego rodziną słychać?
 
Aż się gorzkiej prawdy
wszyscy się dowiedzieli,
że parę dni temu
komuś obcemu
sprzedał dom i z rodziną
wyjechał stąd.
 
Patron Św. Jan Kanty
w niebie płacze.
A skarbnik z parafii,
której ON patronuje,
wraz z całą swoją rodzinką
po amerykańskiej ziemi
z radości skacze.
 
Tak fundacja
w parafii Św. Jana Kantego
na coś bardzo się przydała.
Jednej pobożnej rodzinie
przeprowadzkę
za wielką wodę
„Lotem”
zafundowała.
 
Parafianie zasmuceni,
rozczarowani,
że zostali okłamani
i nabrani.
Z pieniędzy ciułanych,
uzbieranych ograbieni.
Z zażenowaniem
o tym mówili
i niechętnie
tą wiadomością się dzielili.
Wszak sami
do tego się przyczynili.
Sami namawiali,
prosili, błagali,
Wszak dobry i pobożny,
więc mu ufali.
A on
swym postępkiem potwierdził,
co lud starożytny już twierdził,
że pieniądze wyzwalają żądze.
 
Patron parafii Św. Jan Kanty zadumany,
logicznie rozumuje.
Na co fundacja
pod moim imieniem
tej parafii się przydała?
skoro jednemu parafianinowi
k a n c i a r z o w i,
któremu, nie święty Jan,
ale druga część imienia
K  A  N  T  Y,
patronowała.
 
Św. Jan Kanty
Patron miejskiej parafii zmądrzał,
przejrzał i woła;
„Jeżeli moje nazwisko
pomaga innym do nieuczciwości,
zmieńcie sobie Patrona”.
 
- - - - -
 
Z pieniędzmi,
bądź zawsze ostrożny,
nawet gdy człowiek pobożny.
 
- - - - -
 
Bez pieniędzy,
żyjesz w nędzy.
 
- - - - -
 
Pieniądze szczęścia nie dają
mówią ci, którzy je mają.
 
- - - - -
 
Spotkasz i ty ludzi,
którzy nieuczciwe
pieniądze zdobywają.
Myślą, że z Bogiem
załatwią wszystko,
rachunki wyrównają,
świętemu Antoniemu
grosz rzucając.

- - - - -
 

0 Comments
Posted on 19 Dec 2016 by jacek
Content Management Powered by CuteNews
TytuĹ‚  
Strona główna
Dodaj do ulubionych
KONTAKT
Ilość odwiedzin: 665187
Ilość osób online: 38
Logowanie
BLOG

Locations of visitors to this page
s