*
*
*
*
*
*
Rozmiar: 17297 bajtów
Niedziela, 16 grudnia 2018 - 350 dzień roku
Aktualności

Ewangelia

Rok A
Rok B
Rok C
Ewangelia aforyzmy

Aforyzmy rok A
Aforyzmy rok B
Aforyzmy rok C

Ewangeliczne sentencje

Uroczystości

Święta

Święci

Fraszki

Aforyzmy

Aforyzmy religijne
Aforyzmy z życia

Wiersze

Wiersze religijne
Wiersze z życia

To i owo

 

Doktor...

Jeśli powiesz
„idę do doktora”…
to znaczy,
że z tobą źle,
coś ci dolega,
coś boli.
Noga,
brzuch,
serce,
głowa.
To wiesz,
żeś chory,
żeś chora.
 
I jeżeli
nie pomoże
medycyna ludowa
i jeszcze
babcia,
mama,
teściowa,
apteczka domowa,
niestety,
ale trzeba do doktora.
 
Nie myśl,
że doktor
czeka na ciebie,
do drzwi wyjdzie,
zaprosi.
Całkiem przeciwnie,
ty na niego
czekasz,
wystajesz
pod jego drzwiami
w kolejce
pośród innych,
którzy dlatego
wcześniej wstali,
szli z pośpiechem
i tak
nie pierwsi przyszli,
bo innych
pod drzwiami już zastali.
 
A ty grzecznie,
kto ostatni spytasz?
W kolejce się ustawisz,
cierpliwie
będziesz czekał
i wtedy o lekarzu
dowiesz się,
jak tego,
tamtego
do zdrowia przywrócił,
na nogi postawił.
Bo dobrze diagnozuje,
dobre leki przepisuje,
odpoczynek radzi,
ziółka proponuje,
świeże powietrze zaleca.
To ci pomoże,
zrozumiesz,
że tego właśnie
tobie potrzeba.
 
Te wypowiedzi
natchną cię
taką otuchą,
że będziesz szedł
z nadzieją,
że doktor pomoże,
uzdrowi,
cud sprawi.
 
I rzeczywiście
chce to zrobić.
Przypatrzy się uważnie,
do kartoteki zaglądnie,
zada jedno,
drugie pytanie.
 
Usłyszy narzekanie
na to,
na tamto.
Spyta
od jak dawna?
jaka temperatura?
jak z żołądkiem?
z oddychaniem?
jak z kupką?
ze sikaniem?
 
Jak już
wszystkiego się dowie:
jak z połykaniem,
trawieniem,
wydalaniem,
ma ułatwione zadanie.
 
Ale jako znawca,
pomaca,
dotknie,
słuchawkę przyłoży,
może ciśnienie zmierzy,
bo nie zawsze
wszystkiemu
co mówisz
wiary daje,
nie wszystkiemu
jako lekarz wierzy.
 
Więcej pisze
niż rozmawia.
A ty już
się lepiej czujesz,
bo pociechę usłyszysz,
że to chwilowe
niedomaganie.
 
A to,
co obecnie dolega
nie groźne,
z tego się nie umiera.
 
A o twych dolegliwościach
plik recept ci powie.
A jak w aptece spytasz
ile to kosztuje,
to zamiast lepiej,
gorzej się poczujesz.
 
Lekarstwa i tak
nie wszystkie wykupisz.
Nie wszystkie recepty
zrealizujesz
w nadziei,
że tym życia
niewiele przedłużysz
a listę
swych codziennych potrzeb,
koniecznych
środków do życia skrócisz.
 
Bo do wypłaty,
renty,
emerytury daleko.
I prostym rozumowaniem
dochodzisz do wniosku,
że nie możesz
portfela,
portmonetki opróżnić,
bo wtedy dopiero
miałbyś kłopoty,
o które doktor pytał,
łącznie
z wypróżnianiem.
 
Westchniesz do Boga
jak możesz głęboko
prosząc o zdrowie.
A sobie
zdumienie zostawisz
i zadasz pytanie:
apteka
taka droga?
czy moja choroba?
 
Odpowiem.
Apteka droga
to prawda,
ale i przestroga
byś cenił
swoje zdrowie.
Zimą
cieplej się ubierał,
miał czapkę,
kapelusz,
na głowie.
 
Byś prysznic zimą
na noc stosował,
a nie rankiem
i potem wychodził
z gołą głową
rozgrzany
i jeszcze
lekko ubrany.
 
Byś latem
osłabiony upałem
nie studził ciała
zimną wodą.
Bo choroba przyjdzie
na życzenie
i znów domowe przepisy
zawieść mogą.
 
Byś spocony
przeciągów nie szukał,
bo przyjdą bóle,
dolegliwości,
a ty do lekarza drzwi
będziesz pukał.
 
Byś nie truł się sam
papierosami,
innym dymem
życia nie zatruwał.
Nos swój
nie czynił kominem,
a dwa płaty płuc
wycieraczkami.
 
Byś dopiero
kiedy ci lekarz powie,
że grozi zawałem,
nawet jako wierzący
tak się przestraszysz,
żeś wieczności blisko
a ty nie chcesz jeszcze
spotkania z Bogiem,
papierosy odłożysz
i odczekasz
aż minie wszystko.
 
Ale znów nie myśl,
że tylko nieostrożni,
lekkomyślni,
ryzykanci,
żegnają się
przedwcześnie
z tym światem,
z życiem.
A swoją śmiercią
w rozpaczy zostawiają
najbliższych,
żonę i małe dzieci.
 
Bywają choroby ukryte,
długo znaku o sobie
nie dające,
a człowiek młody
nie zdaje sobie
nawet sprawy
z zagrożenia
choroby go toczącej.
 
Jej symptomy lekceważy
aż pewnego dnia
organizm głośno
da znać o niej
i bywa,
że za późno
pomoc przychodzi
i młody człowiek
umiera,
na zawsze odchodzi.
 
I domyślam się,
że już wiesz
czego?
to wszystko dowodzi.
 
A mianowicie
podstawowej prawdy
z wiary płynącej,
że życie twoje
jest i darem
i w ręku Boga
pod warunkiem,
że sam sobie
nie szkodzisz
celowo,
świadomie
go nie skracasz.
Na niebezpieczeństwo
jego utraty
nie narażasz.
 
Bo takim
postępowaniem
wiarę przekreślasz,
Przykazania Bożego
nie zachowujesz,
Prawo Boga
świadomie
i dobrowolnie przekraczasz.
 
Ale też wiedz,
że istnieją schorzenia,
które według
wiedzy medycznej
prowadzą do zgonu
i czasem wbrew
takiemu wyrokowi,
na przekór wszystkiemu
chory
zostaje wyleczony.
Wraca
do normalnego życia,
do swych bliskich,
do swych zajęć,
do domu.
 
Życiowe doświadczenie
 potwierdza stwierdzenie:
 
Jeżeli Pan Bóg postanowił
komuś życie podarować,
to nawet śmierć
musi na jakiś czas
z przysługi zrezygnować.
 
Ten ostatni fragment
radzę zapamiętać
i dla siebie zachować.
 
A piszę to
z tym większym przekonaniem,
bo takie wypadki znam,
takich ludzi spotkałem
i sam, co nieco
zaznałem.
 
Jeżeli mądrze poradziłem,
osiągnąłem
co zamierzałem.
Być może komuś
przysługę oddałem.
 
- - - - -
                                                                     
0 Comments
Posted on 19 Dec 2016 by jacek
Content Management Powered by CuteNews
TytuĹ‚  
Strona główna
Dodaj do ulubionych
KONTAKT
Ilość odwiedzin: 665765
Ilość osób online: 30
Logowanie
BLOG

Locations of visitors to this page
s